Blog > Komentarze do wpisu
Pierwszy dzień, część I
ZAPRASZAMY! :) Maksymiliana.

Wstawać śpiochy! - usłyszałam donośny krzyk mamy

Zaspana otworzyłam oczy i zobaczyłam rozradowaną Miley, która zakładała pośpiesznie ubrania. Z mozołem zwlekłam się z łóżka i po chwili moje zaspanie zastąpiło podekscytowanie. Wreszcie dotarło do mnie, że już dziś powrócę do szkoły magii i czarodziejstwa Hogwart, rozpocznę drugi rok nauki i spotkam zdobytych w zeszłym roku przyjaciół. Zbiegłam po krętych schodach do jadalni, gdzie przy okrągłym stole siedziała już cała rodzina.  Posłałam Lupinowi wyzywające spojrzenie i równocześnie rzuciliśmy się na stojącą nieopodal paczkę płatków śniadaniowych. Jednak zanim którekolwiek z nas chwyciło opakowanie, płatki wyleciały w góre rozsypując się na podłogę.

- Kiedy wreszcie skończycie z tą głupią zabawą? Chcemy chociaż raz zjeść spokojnie śniadanie. Poza tym  skończyły się już wakacje i proszę opanować ataki głupoty!- krzyknęła nasza mama, Lily wchodząc do jadalni- a ty Jamesie, zamiast machać różdżką, powinienieś doprowadzić ich do porządku w inny sposób!

Wraz z Lupinem usiedliśmy spokojnie po obu stronach pokładającej się ze śmiechu Miley.

Rodzina pośpiesznie zjadła śniadanie, i ojciec zarządził ‘powszechną mobilizacje’, jak to nazwała mama. Mieliśmy 5 minut na zniesienie bagaży na korytarz. Wraz z Miley udałyśmy się do naszego pokoju na najwyższym piętrze, by spakować ostatnie rzeczy.

Dokładnie o  wpół do ósmej cała rodzina wyszła z domu. Wsiedliśmy do naszego ‘całkiem zwykłego’ mercedesa i ruszyliśmy na dworzec w Londynie. Gdy wreszcie, z pewnym oporem, wyjęliśmy wszystko z bagażnika, ruszyliśmy na peron. Zadanie do wykonania było łatwe, wystarczyło przejść przez metalową barierkę tak, by nie wzbudzić podejrzeń mugoli.  Na pierwszy ogień ruszyła Miley z Lupinem, ponieważ ona robiła to po raz pierwszy  a on, jako doświadczony starszy brat miał jej pomóc. Gdy tylko zniknęli za murem, popchnęłam wózek z bagażami i weszłam w ścianę. Bez trudu znalazłam się po jej drugiej stronie i ujrzałam wielki, czerwony pociąg, z którego buchały kłęby dymu. Gdy wyszukałam wzrokiem rodzeństwa, Miley stała sama i machała do mnie ręką. Lupin pobiegł już przywitać się ze swoimi najlepszymi przyjaciółmi- James’em Spot’em i Syriuszem Black’iem.  Za moimi plecami ukazali się nasi rodzice, którzy ze wzruszeni pożegnali się z nami. Wyściskana i pouczona przez rodziców, w oddali ujrzałam mojego chłopaka- Olivera Wooda. Przeprosiłam na chwile Miley, która nadal rozmawiała z mamą i poszłam w jego stronę. Podeszłam od tyłu, i zasłoniłam mu oczy. Nie wiem skąd, ale od razu rozpoznał, że to ja. Odwrócił się i mocno mnie przytulił. W te wakacje spotkaliśmy się tylko kilka razy, więc nieźle się za nim stęskniłam. Oliver jest wysoki, chudy,  z czarnymi włosami i słodkim uśmiechem, przynajmniej moim zdaniem :D Należało by też wspomnieć, że jest kapitanem drużyny Gryfonów, w której jestem atakującą.

Wybiła dziewiąta i zawiadowca zagwizdał donośnym piskiem, więc szybko pożegnałam się z Oliverem i wbiegłam do pociągu. Szłam korytarzem, aż wreszcie doszłam do przedziału, w którym siedziała tylko Miley. Weszłam do środka i zajęłam miejsce przy oknie, naprzeciwko siostry. Trzeba wspomnieć, że ja i Miley mimo niewielkiej różnicy wieku i pokrewieństwa, jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami i mówimy sobie wszystko.

- Ale jestem podekscytowana!- powiedziała Miley, częstując mnie magicznymi fasolkami

 

Dalsza część zostanie napisana przez Wróbcie : *

Mam nadzieje, ze chociaż trochę się podobało, bo to moja pierwsza notka :D

Maksymiliana.

niedziela, 12 grudnia 2010, maksemka

Polecane wpisy