Blog > Komentarze do wpisu
Dzień pierwszy, Maxi
W tym rozdziale dowiemy się kilku pikantnych sekretów chłopców i poznamy początek dnia z życia Maxi :)

Wstałam wcześnie rano, jeszcze przed budzikiem, podniecona świadomością powrotu do szkoły. Powolnym ruchem odwróciłam się by sprawdzić czy Miley już wstała, lecz to, co ujrzałam trochę mnie zdziwiło- łóżko siostry było puste, a jej kołdra leżała rozwalona na całej powierzchni. Zastanawiając się, gdzie też ta rządna przygód dziewczyna mogła wybyć, składałam jej pościel w równiutką kostkę. Od małego lubiłam ład i porządek, w przeciwieństwie do Miley, która ciągle brudziła. Po chwili stałam już w łazience, doprowadzając się do porządku czarami, jakich nauczyła mnie nasza mama. Gdy tylko opuściłam łazienkę, w zakręconych włosach (które zazwyczaj były proste), pomachałam do Pameli i Olimpii, które właśnie wstawały i ruszyłam na śniadanie. Po drodze spotkałam kilka znajomych osób z innych domów, z którymi zadowolona witałam się uściskami. W Howgarcie znałam wiele osób, tak samo jak Lupin, ponieważ nasza rodzina była dość znana. Byliśmy czarodziejami czystej krwi, przez co zyskaliśmy jeszcze większy szacunek.

Podążałam korytarzami, oświetlonymi przez pierwsze promienie słońca wpadające przez wielkie okna zamku. Gdy wreszcie doszłam do wielkiej Sali i zajęłam miejsce przy stole Gryffindoru, podeszła do mnie profesor McGonagall wręczając mój nowy plan lekcji. Zerkając na niewielką kartkę z rozkładem dnia, spytałam nieśmiało nauczycielki:

- A Miley wzięła już swój plan lekcji, czy może jej przekazać?- starałam się by moje pytanie brzmiało ‘dorośle’, gdyż pani McGonagall była jedną z surowszych nauczycieli

- Ależ tak, pani siostra odebrała swój plan wczesnym rankiem, gdy przyszła na śniadanie

Zaintrygowana zastanawiałam się ja wcześnie musiała wstać moja siostra, by zjeść już śniadanie. Spojrzałam na wielki zegar na ścianie, który wskazywał godzinę 7.49, co oznacza że już za chwilę zacznie schodzić się reszta uczniów. Czekając na swoich przyjaciół, przeglądałam swój nowy plan lekcji.


PONIEDZIAŁEK      

 

OPCM                

OPCM           

Mugoloznastwo         

Eliksiry                    

Eliksiry                   

-                     

-                   

Astrologia               

Astrologia              

Trening x2

 

WTOREK

-

historia magii

ONMS

Zielarstwo

Transmutacja

-

-

Zaklęcia

Wróżbiarstwo

Trening x2

 

ŚRODA

Transmutacja

Numerologia

Antyczne runy

OPCM

Eliksiry

-

-

Zaklęcia

OPCM

Trening x2


CZWARTEK:

Mugoloznastwo

Antyczne runy

Zielarstwo

Numerologia

Transmutacja

-

-

Zaklęcia

Eliksiry

 

 

PIĄTEK

Antyczne runy

Transmutacja

Eliksiry

OPCM

OPCM

-

-

Trening

Trening


 



Na samym początku czekała mnie obrona przed czarna magią, co mnie niesamowicie ucieszyło, ponieważ jest to jeden z moich ulubionych przedmiotów, a w dodatku uczy go jeden z najlepszych nauczycieli w szkole- profesor Remus.

Wreszcie usłyszałam rozmowy na korytarzu, i wielka sala zaczęła zapełniać się setką znajomych twarzy. Z sąsiedniego stołu pomachał mi Draco Malfoy, wysoki chłopak z bardzo jasnymi włosami. Poznałam go rok temu, przy meczu quidditcha i mimo iż na początku wydawał się rozpieszczonym gamoniem, okazał się całkiem miły i fajnie się z nim rozmawiało. Wyszczerzyłam do niego zęby i machnęłam nieznacznie ręką. Obok niego siedzieli jego przyjaciele-ochorniarze Crabbe i Goyle, oboje pulchni i napakowani. Oboje rzucili mi pośpieszne spojrzenie, po czym łapczywie porwali leżące obok tosty.

W końcu na śniadaniu zjawili się Gryfoni, niektórzy wciąż jeszcze ziewając. Na ich czele stali jak zwykle roześmiani bliźniacy Weasley, z podkrążonymi oczami. Podejrzewałam, ze urządzili sobie wczoraj w dormitorium powitalną zabawę, i dlatego większość z ich pokoju była tak śpiąca.

Za piętnaście dziewiąta, przy stole zarejestrowałam już wszystkich z wyjątkiem…Olivera. Zaniepokojona, wypytywałam ludzi czy wiedzą gdzie się podział, aż w końcu dowiedziałam się, że jeszcze śpi. Wykorzystując to, że wszyscy wciąż jedzą, wymknęłam się z wielkiej Sali i poczęłam wspinać się marmurowymi schodami do wspólnego pokoju Gryffindoru.  ‘Gumowy karton’ powiedziałam grubej damie hasło, by po chwili zniknąć za obrazem. Wykończona długim wchodzeniem po schodach, jęknęłam widząc przed sobą kolejne. Zbierając ostatnie siły, weszłam nimi zmęczonym krokiem i znalazłam się przed drewnianymi drzwiami z napisem: DORMITORIUM, MĘŻCZYŹNI.  Powoli nacisnęłam klamkę i uchyliłam drzwi. Pierwszy raz wchodziłam do części domu, w której spali chłopacy. To, co zobaczyłam, do złudzenia przypominało mi dormitorium dziewczyn- jeden wielki korytarz, oślepiający czerwoną wykładziną i kilkanaście drzwi z nazwiskami ich mieszkańców. Ruszyłam przed siebie, poszukując pokoju Olivera. Na samym końcu korytarza, na drzwiach po prawej stronie widniał napis: Syriusz Black. James Spot. Oliver Wood. Lupin Evans.

Hmm, to dziwne, Lupin nigdy mi nie wspominał, że mieszka w pokoju wraz z moim chłopakiem.

‘Zapukałam’, waląc z całej siły w drzwi, by nawet śpiący Oliver usłyszał mój stukot. Przyłożyłam ucho do drzwi i usłyszałam cichy jęk. Otworzyłam drzwi, i wparowałam do środka. Wood spał w łóżku stojącym pod ścianą. Cały przykryty był kołdrą, i gdyby nie wypuklenie na łóżku uznałabym że pokój jest pusty. Powoli zbliżyłam się do mebla, w którym spał, i usiadłam na jego brzegu. Oliver wysunął spod kołdry swoje zaspane oczy, i spojrzał na mnie zdziwiony.

- Co tu robisz?!- krzyknął, tym razem odkrywając już całą twarz. Roześmiałam się widząc jego gwałtowną reakcje.

- Przyszłam Cię obudzić, słońce. Za 45 minut zaczynasz lekcje!

Oliver spojrzał na mnie wzrokiem mordercy, i nagle…rzucił się na mnie, wciągając pod kołdrę. Przez ułamek sekundy zobaczyłam jego niebieskie bokserki, a po chwili leżałam przytulona do niego pod kołdrą. Delikatnie pocałował mnie w czoło i ścisnął mnie jeszcze bardziej.

- Mógłby leżeć tak całą wieczność – szepnął mi do ucha – nie idźmy na pierwszą lekcje!

- O nieeee, mój drogi! – powiedziałam stanowczo, lecz nie ruszyłam się z miejsca. Leżeć tak z Oliverem było cudownie.

Leżeliśmy tak rozmawiając przez pewien czas, aż w końcu spojrzałam na budzik stojący na szafce. Wskazywał on 8.45, więc pozostało nam 15 minut. Zerwałam się gwałtownie z łóżka, zwalając kołdrę na podłogę i wyciągnęłam z niego Wooda. Wstał, ciągle narzekając, lecz posłusznie poszukał ubrania. Obserwowałam jak stoi w samych bokserkach, grzebiąc w kufrze i mrucząc coś pod nosem. Po chwili, niosąc niewielki tobołek ciuchów, zamknął się w łazience.

Usiadłam na jego łóżku, rozglądając się po pokoju. W rogu pokoju, rozpoznałam kufer mojego brata. Powoli podeszłam do jego półki, by spojrzeć na zdjęcia, jakie ma tu ustawione. Na jednym, w różowej ramce uśmiechałam się ja, wraz z Miley, tuż obok leżała malutka ramka ze zdjęciami naszych rodziców. W tym momencie mocno za nimi zatęskniłam, mimo iż nie widziałam ich dopiero jeden dzień. Wiem, jak bardzo oni za nami tęsknią, i jak cieszą się, gdy wracamy na wakacje. Nagle zauważyłam coś, co przykuło moją uwagę- z pod poduszki Lupina, wystawał róg jakiejś kartki. Podeszłam bliżej i wyciągnęłam kartkę. Z fotografii uśmiechała się do mnie ładna dziewczyna, z ciemnymi włosami i jasną skórą. W obawie, że Oliver wyjdzie z łazienki, odłożyłam zdjęcie i podeszłam do łóżka Syriusza.

Na jego szafce, leżał niewielki, czarny zeszyt. Na okładce widniał śliczny napis: WIERSZE. Zdziwiona, postanowiłam nie zaglądać do środka i usiadłam w fotelu, obok posłania Olivera. Tuż obok mnie, na podłodze leżała jego nowa, miotła- śmigawka 01. Jest to najlepszy model miotły jaki został wyprodukowany, i z całego Hogwartu tylko Oliver i ja takie mieliśmy.

Wreszcie Wood wyszedł z łazienki umyty i ubrany, więc ruszyliśmy korytarzem. Mieliśmy jeszcze 5 minut do lekcji. Przez całą drogę rozmyślałam o tym, ilu ciekawych rzeczy dowiedziałam się przez mój krótki pobyt w pokoju chłopaków.

Wood zaczynał lekcje na innym piętrze niż ja, więc gdy zabrzmiał dzwonek, pośpiesznie mnie pocałował i ruszył schodami w dół.

Ruszyłam korytarzem, w stronę Sali, w której miała odbyć się moja pierwsza lekcja.

Mam nadzieje że się podoba, Maksymiliana :D

wtorek, 14 grudnia 2010, maksemka

Polecane wpisy